Przeskocz do treści

Marek Šindelka, Mapa Anny

Marek Šindelka, Mapa Anny (czes.: Mapa Anny), tłum. Anna Wanik, Wyd. Afera, Wrocław, 2020.

Mapa Anny to atlas dziesięciu dróg przez życie. Marek Šindelka w opowiadaniach nie obiecuje, że będzie łatwo. Podkreśla, że wszystko ma swoją cenę.

Początek tomu jest bardzo obiecujący. Narrator, artysta estradowy, przeżywa ostatnie minuty przed wyjściem na scenę. Przyspieszone tętno, emocje bijące zaczerwienioną twarzą i spoconymi dłońmi, gonitwa myśli, rachunek ostatnich wydarzeń. Któż z nas choć raz nie przeżył tego przed wystąpieniem publicznym? Tekst wessał mnie dość szybko i niecierpliwie czekałem, co będzie dalej.

Czułem, jakbym z boku przyglądał się życiu bohaterów zmagających się z problemami dotykającymi niemal każdego, którzy nie wiedzą, czy należy walczyć o utrzymanie związku, ale na wszelki wypadek to robią.

W pozostałych tekstach Šindelka wchodzi w relacje międzyludzkie. Dominują toksyczność, niezrozumienie, powierzchowność oceny i strach przed samotnością. Autora nie interesuje historia z cyklu „żyli długo i szczęśliwie”, chyba że dodamy obśmiane w jednym z kabaretowych skeczów „aż do rozwodu”. Lektura nie boli. Czułem, jakbym z boku przyglądał się życiu bohaterów zmagających się
z problemami dotykającymi niemal każdego, którzy nie wiedzą, czy należy walczyć o utrzymanie związku, ale na wszelki wypadek to robią. Bardzo życiowe, trafiające obserwacjami w czułe miejsce. Podobały mi się. Gdy jednak spoglądałem na przeczytany już tom z perspektywy dni, historie zaczęły się zlewać. Marek Šindelka powiązał ze sobą niektóre postacie z opowiadanych historii — zbieżność imion i przeżyć nie pozostawia wątpliwości. Ten ciekawy pomysł paradoksalnie osłabia przekaz. Dotarło do mnie, że wciąż czytałem niemal o tym samym.

Tytułowa Anna staje się egzemplifikacją kobiety doświadczonej przez życie, która otrząsnąwszy się z nieudanych początkowych relacji, poszukuje swojej drogi. Wyznacza trasę, po której na początku porusza się po omacku. Pomysł ten nadaje blasku opowiadaniu tytułowemu. W nim tytułową mapę stanowi jej ciało, które narrator z offu łączy z wydarzeniami i piętnem, jakie odcisnęły w różnych jego miejscach. W drugiej części forma się łamie i czytamy zwykły tekst obyczajowy. Szkoda.

Jasnych punktów na Mapie Anny znajdziemy więcej. Nieco przesadzony formą, ale interesujący i jednoznaczny w przekazie manifest o miałkości dzisiejszych czasów (Hitler), czy też pomysłowo kończąca się Kopia o tym, że dłuższy związek ma szansę cofnąć ślepotę zakochania. Ciekawe zakończenie, pomysł Wiesława Myśliwskiego
z powieści Ucho igielne (tutaj), proponuje również Architekt. Wszystkim podróżującym, a kto z nas się nie przemieszcza częściej lub rzadziej, polecam Sztafetę. Znajdująca się tam obserwacja zadziwia trafnością, tym bardziej że przeżywana, może nam umykać. Opowiadanie czyta się z rozbawieniem, konkluzja jednak zmusza do refleksji, która wybiega daleko poza wspólną podróż pociągiem.

Mapa Anny stanowi interesujący zestaw dziesięciu opowiadań opatrzonych intrygującą okładką. Teksty nie są równe, choć nie brak w nich ostrości widzenia. Jeśli wahacie się, czy sięgnąć po książkę, zacznijcie od wymienionych przeze mnie tytułów. Kontynuując, pozostałe przeczytajcie w przygotowanej przez wydawcę kolejności.

Przeczytaj też o powieści Zmęczenie materiału.