Przeskocz do treści

Wojna równa się wygnanie

Merethe Lindstrøm, Północ (nor.: Nord), tłum. Katarzyna Tunkiel, Wydawnictwo ArtRage.pl, Warszawa, 2025.

W filmie Seksmisja Maks Paradys zakłada, że na Wschodzie jest jakaś cywilizacja.
U Merethe Lindstrøm na Wschodzie wybucha wojna. W tej postapokaliptycznej wizji niesie ona śmierć, głód, strach i wygnanie.

Opowieść wypełniona jest ucieczką przed pożogą. Młody człowiek wędruje przez kraj ogarnięty wojną. Chce dotrzeć do domu, omijając kontrole i wojskowe kordony. Bohaterowi od najmłodszych lat nie jest łatwo. Zniekształcone plecy stanowią stygmat zwracający uwagę i utrudniający akceptację społeczną. Jest inny. Towarzyszy mu pies i przypadkowo spotkany chłopiec. Cała droga naznaczona jest strachem i cierpieniem. Dotkliwy głód spowalnia wędrówkę i zmusza czasem do zachowania nieakceptowanego w tzw. normalnych warunkach, a znaleziony dach nad głową przynosi tylko chwilową ulgę.

Tytułowa Północ stanowi cel wędrówki i jednocześnie wizję wybawienia.

Wędrujący codziennie stają przed pytaniami o granice uczciwości i człowieczeństwa.Merethe Lindstrøm Północ Czy można ukraść lub nawet zabić po to, aby przeżyć? Co zrobić ze znalezionym porzuconym małym dzieckiem? Zabranie go ze sobą utrudni przetrwanie oraz osłabi możliwość ocalenia skóry. Pozostawienie skaże je na śmierć z głodu lub rozszarpanie przez wygłodzone bezpańskie psy włóczące się watahami po polach. Jak rozpoznać ludzi, którym można zaufać? Jak im się odwdzięczyć za pomoc, jeśli nie ma się nic do zaoferowania? Czy można ich obarczyć odpowiedzialnością za opiekę nad kimś, kogo nie jest się w stanie ochronić? Czy wreszcie w imię własnego bezpieczeństwa należy oszukać ludzi, którzy zaufali, dając dach nad głową i pozwalając wyzdrowieć z poniesionych obrażeń, tym samym narażając ich na poważne kłopoty?

Tytułowa Północ stanowi cel wędrówki i jednocześnie wizję wybawienia. Chociaż codziennie piętrzą się trudności, zawsze istnieje iskierka nadziei na sukces. Tak właśnie odbieram tę powieść. Trudno nie widzieć w niej analogii do utworu Droga Cormaca McCarthy’ego. Pomijając odrębności fabularne, obydwa teksty dzieli jednak fundamentalna różnica — ostatecznego przekazu. Droga wiedzie swoich bohaterów donikąd. Z każdym wydarzeniem uświadamiamy sobie, że nie będzie szczęśliwego zakończenia. Północ z kolei proponuje szansę wyjścia z matni. Paradoksalnie, owa możliwość wyswobodzenia się bazuje na zderzeniu siły przetrwania osoby zmuszanej czasem do skrajnego zachowania ze słabością tych, od których zależy utrzymanie status quo.

Północ to jedna z wielu wizji skutków działania człowieka-niszczyciela. Ostrzega przed nim, podobnie jednak do Rogera Zelazny’ego w Alei potępienia daje nadzieję na szczęśliwe zakończenie, osłabiając tym samym złowrogi przekaz. Czy słusznie?