Bianca Bellová, Takie urywki (czes.: Tyhle fragmenty), tłum. Anna Radwan-Żbikowska oraz Julia Różewicz, Wydawnictwo Afera, Wrocław, 2025.
Wyobraź sobie, że filmujesz z ręki kilka dni z życia jakiejś rodziny. Albo nie, siedząc na ławce, przyglądasz się zachowaniu otaczających cię ludzi w jakiejś typowej sytuacji. A może jeszcze inaczej: sam stajesz się postacią jakiejś scenki, w której nagle oblatuje cię strach, ponieważ zdałeś sobie sprawę, że przestałeś kontrolować sytuację. Ten tom opowiadań jest właśnie o tym.
Bianca Bellová zagląda swoim bohaterom do garów, włazi im do sypialni, zadaje
pytania, których formułować nie wypada, albo też odwrotnie, nie komentuje, a tylko ich pokazuje, obnażając ich egoizm, strach przed odpowiedzialnością, obojętność i pazerność. Pojawiają się również postacie pozytywne, a jakże! Nierzadko jednak mają coś za kołnierzem, albo przynajmniej muszą przeciwstawić się czarnym charakterom. Czytając niektóre opowiadania, ściskałem kciuki za powodzenie ich protagonistów, przy innych natomiast też zaciskałem — pięści, aby dosięgło ich sprawiedliwe zakończenie. Część tekstów powodowała u mnie poczucie nostalgii, inne śmiech lub złość. Pozostałe nie budziły niczego, lektura większości z nich jednak wywoływała emocje.
Wszystko wydaje się bardzo realne, znajome, jakby rozgrywało się tuż obok.
Autorka zazwyczaj nie zatrzymywała się długo przy swoich postaciach. Jeżeli zdarzało się jej sięgnąć w przeszłość, robiła to tylko dlatego, aby bieżąca scena sama się tłumaczyła. Każde opowiadanie ma innych bohaterów, dzieje się gdzie indziej lub w innym czasie, czasem pokazując codzienność, innym znów razem opisując przełomowe decyzje głównych aktorów. Wszystko wydaje się bardzo realne, znajome, jakby rozgrywało się tuż obok. Można by pomyśleć, że nic, co roztacza się przed oczami czytających, nie jest wystarczająco ważne, aby się nad tym dłużej zatrzymać, ale jednocześnie dla ich uczestników wszystko okazywało się istotne.
Czy zapamiętałem szczególnie któreś opowiadania? Zapadła mi w pamięć Ćma za duchotę kluczowej sceny. To ten tekst, przy którym bałem się, że jego bohater wplątał się w sytuację bez wyjścia. Dodam Pięcioro, gdyż piętnuje nieodpowiedzialność i jednocześnie pozwala na wybaczenie i akceptację. Warto wspomnieć Doszło do wzajemnego ubogacenia kulturowego za wyborny sarkazm przy obnażaniu ludzkich przywar. Przywołałbym Žižkov, Žižkov, ponieważ na końcu pomyślałem „No widzisz, bratku?”. I jeszcze Delirium, które klarownie pokazuje, że co jakiś czas należy się zatrzymać w życiowym pędzie, aby zrozumieć, co jest naprawdę ważne.
Tom zawiera opowieści o zróżnicowanym charakterze i nastroju, o blaskach
i cieniach życia, o rzeczach ważnych i błahych. Niektóre z nich z czasem mogą się zatrzeć w pamięci, pozostanie jednak wrażenie, że zazwyczaj trafiają w punkt.
Przeczytaj też o powieści Bianki Bellovej Mona.
