Denis Johnson, Szczodrość syreny (ang.: The Largesse of the Sea Maiden), tłum. Krzysztof Majer, Wydawnictwo Karakter, Kraków, 2022.
Ten pożegnalny, wydany już pośmiertnie tom opowiadań Denisa Johnsona przynosi pięć tekstów o zróżnicowanej jakości i charakterze. Nie brakuje w nim trafnych spostrzeżeń oraz humoru z pogranicza pure nonsensu, nie dosięga on jednak do szczytów twórczości Amerykanina.
Szczodrość syreny przeczytałem zaledwie tydzień temu. Przymierzając się do odtworzenia fabuły i nastroju poszczególnych opowiadań, zdałem sobie sprawę, że jestem w stanie swobodnie przywołać jedynie ostatnie z nich zatytułowane
Doppelgänger, Poltergeist. Stanowi ono ciekawy zapis narastającego opętania spowodowanego wiarą w teorię spiskową. Główna postać — utalentowany poeta, którego widzimy oczami narratora i zarazem jego przyjaciela, wierzy, że menadżer Elvisa Presleya uśmiercił Króla Rock’n’rolla w czasie służby wojskowej tego ostatniego, a następnie w jego miejsce „wstawił” rzekomo nieżyjącego bliźniaka swojego podopiecznego. Protagonista stara się to udowodnić za wszelką cenę. Wydarzenia rozwijają się bardzo wiarygodnie, dzięki czemu z każdą stroną z rosnącą ciekawością oczekiwałem dalszego ciągu. Narrator lekkim piórem prowadzi główną postać od początkowego zainteresowania tematem, poprzez pasję aż do paranoicznej chęci doprowadzenia do końca poszukiwań, które stają się jego najważniejszym życiowym celem, w cień odsuwając poezję. Ten tekst to klasa sama w sobie.
Pozostałe trzy opowieści pozostawiły mnie obojętnym wobec ich treści i formy.
Mój entuzjazm maleje, gdy myślę o pozostałych czterech opowiadaniach. Wśród nich warto zatrzymać się nad tekstem Gwiezdny Pył nad Idaho. Jego zawartość to obrachunek życia przestępcy i alkoholika w jednej osobie odsiadującego wyrok oraz poddanego przymusowej kuracji antyalkoholowej. Przyjęta formuła listów wysyłanych do krewnych, znajomych i nieznajomych sprawnie charakteryzuje główną postać. Narracja zarysowuje wykuwanie się nowego człowieka oraz jego rozterki i wahania nastrojów od determinacji do braku motywacji i rozpaczy. Ten smaczny kąsek traci jednak swoją rozwlekłością, powodując znużenie lekturą.
Pozostałe trzy opowieści pozostawiły mnie obojętnym wobec ich treści i formy. Śledzimy w nich codzienne, luźno powiązane ze sobą oraz mało angażujące epizody z życia głównego bohatera (opowiadanie tytułowe), wspomnienia protagonisty z krótkiego pobytu w więzieniu, w których ze swadą, ale powtarzalnie przedstawia swoich kompanów „spod celi” (Bob Dusiciel) oraz relację narratora z podupadającym na zdrowiu literatem, przy których trudno oprzeć się wrażeniu, że gdzieś się już czytało podobną historię (Triumf nad grobem).
Szczodrość syreny może stanowić lekturę obowiązkową wyłącznie dla miłośników stylu Denisa Johnsona. Pozostałym polecałbym inny wybór.
Przeczytaj o innych utworach Denisa Johnsona: 1. Sny o pociągach oraz 2. Syn Jezusa.
