Paweł Mościcki, Gaza. Rzecz o kulturze eksterminacji, Wyd. Karakter, Kraków, 2025.
Tekst Pawła Mościckiego na pierwszy rzut oka wydaje się reportażem. W rzeczywistości to niemal trzystustronicowy oskarżycielski esej o systemowym przyzwoleniu na zabijanie pod warunkiem, aby mordowano jak najdalej od nas.
Zdjęcie na okładce książki przyciąga uwagę swoją grozą. Przedstawia ono miasto Strefy Gazy, a raczej to, co z niego zostało po wielomiesięcznym ostrzale przez armię izraelską. Perspektywę fotografii po horyzont wypełniają gruzy. Przypomina to często prezentowany przejmujący widok Warszawy, gdy w styczniu 1945 roku wkroczyła do niej Armia Czerwona. Na kolejnych stronach autor prowadzi rozważania na dwóch płaszczyznach. Pierwszą z nich stanowi atak Izraela na Strefę Gazy po zamachu Hamasu dokonanym 7. października 2023 roku, a ogólniej: polityka tego państwa wobec mieszkańców wydzielonych stref arabskich od momentu objęcia nad nimi protektoratu. W szerszym kontekście Paweł Mościcki omawia postkolonialną politykę mocarstw prowadzącą do innego niż okupacja uzależnienia ościennych państw oraz jej skutki w postaci zobojętnienia oraz przyzwolenia na zło.
Książkę rozpoczyna wyjaśnienie genezy izraelskiego państwa. Autor sięga do idei syjonizmu. Cytując jej twórcę Theodora Herzla, stara się wykazać, że już sam pomysł zorganizowania państwa, w którym zamieszkałaby europejska diaspora żydowska, zakładał podrzędną rolę ludów zamieszkujących ten sam teren. Dalej przekonuje, że taka polityka jest konsekwentnie realizowana od daty pojawienia się nowego tworu na mapie.
Paweł Mościcki zbudował swój reportaż-esej, dogłębnie przeglądając źródła. W nim bez wahania oskarża rząd izraelski o ludobójstwo ludności palestyńskiej, a kraje Zachodu o zobojętnienie i akceptację rozgrywających się wydarzeń.
Pisarz wiele miejsca poświęca propagandzie i zakłamaniu informacji, których dokonuje izraelska administracja. Wątek ten zaczyna jednak od wyższego poziomu — głoszonej polityki historycznej, która usprawiedliwia każde posunięcie władz państwa, gdyż zamieszkują je ci, którzy przeżyli Zagładę oraz ich potomkowie.
Ponieważ Shoah ma uzasadniać realizowaną politykę, sprzeciw wobec niej oznacza jedno: antysemityzm. Paweł Mościcki nie tylko bezlitośnie obnaża ten mechanizm manipulacji, ale pokazuje również, z jaką łatwością takie rozumowanie przyjmowane jest przez opinię publiczną. Następnie autor otwiera nasze oczy na politykę informacyjną agresora dotyczącą wydarzeń ostatnich dwóch lat. Polega ona na takim montowaniu przekazu, by wywołać efekt niewyobrażalnego okrucieństwa dokonanego przez zamachowców Hamasu w dniu ataku i uprowadzenia zakładników oraz ich nieludzkiego późniejszego traktowania, a całkowicie pomija masakrę dokonywaną przez izraelskie wojsko wśród ludności cywilnej przy użyciu najnowszych zdobyczy techniki. Najgroźniejszego zjawiska upatruje jednak w bezkrytycznym powielaniu tych informacji przez światowe media, pisząc wręcz o kulturze zaprzeczenia. Autor dodaje, że nie brakuje dziennikarzy i publicystów alarmujących opinię publiczną o rozgrywającym się ludobójstwie, podkreśla jednak, że często są oni atakowani (vide oskarżenia o antysemityzm) i skazywani na ostracyzm.
Paweł Mościcki zbudował swój wstrząsający reportaż-esej, dogłębnie przeglądając źródła. Bez wahania oskarża rząd izraelski o ludobójstwo ludności palestyńskiej, a kraje Zachodu o zobojętnienie i akceptację rozgrywających się tam wydarzeń. W tak poprowadzonym wywodzie za mało miejsca poświęcono jednak udokumentowaniu aktów agresji drugiej strony — autor skupia się raczej na dementowaniu wielu wcześniejszych doniesień o ich zbrodniach (analogicznie postąpił Tahar Ben Jelloun w książce Co to jest islam? Książka dla dzieci i dla dorosłych). Nie zmienia to faktu, że jestem pod wrażeniem ogromu włożonej pracy i głębi analizy. Dzięki nim oczy mam szeroko otwarte.
W końcowej części książki Paweł Mościcki zastanawia się, czy od czasów dyktatora Trzeciej Rzeszy historia zatoczyła koło. Człowiek ten wykorzystał niemoc sprawczą innych państw i organizacji wielopaństwowych, aby realizować zbrodnicze cele. Zauważmy, że dzisiaj lepiej zorganizowana społeczność międzynarodowa nie zapobiegła ludobójstwu w czasie wojny w byłej Jugosławii, czy też podobnej tragedii dokonującej się w Syrii i Strefie Gazy. „Czy nadszedł czas na nowego Hitlera?” — pyta.
Zdjęcie: Mohammed Ibrahim na Unsplash.
