Przeskocz do treści

Maria Reimann, Nie przywitam się z państwem na ulicy

Maria Reimann, Nie przywitam się z państwem na ulicy. Szkic o doświadczeniu niepełnosprawności, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec, 2019.

Jak to jest, być niepełnosprawnym? Maria Reimann pokazuje świat przez pryzmat kobiet, które dzielą się z nią swymi doświadczeniami, a także swój. Czy autorka trafi do umysłów osób pełnosprawnych, czy może znów syty nie zrozumie głodnego?

Rozmówczynie autorki, osoby niedowidzącej, są dotknięte zespołem Turnera. To wada genetyczna występująca wyłącznie u kobiet i polegająca na braku lub nieprawidłowej budowie chromosomu płciowego X. Stan ten skutkuje rozmaitymi objawami, które rozwijają się w różnym stopniu. Najbardziej widoczną oznaką jest niski wzrost, ale organizm osłabiany jest również w inny mniej lub bardziej wyeksponowany sposób. Lwiej części przypadków towarzyszy także bezpłodność.

Sięgnąłem po książkę z ogromnym zaciekawieniem. Sam dwukrotnie doświadczyłem ograniczonych możliwości poruszania się, a to zmienia punkt widzenia, z czego przed wypadkiem zupełnie nie zdawałem sobie sprawy. Nie myślcie, że porównuję się z bohaterkami reportażu. Wydaje mi się jednak, że mam szansę trochę je zrozumieć. To jest jeden z wielu problemów, które Maria Reimann porusza — nie porównuj, nie oceniaj, kto ma gorzej, nie lituj się, ale przede wszystkim zrozum i nie dyskwalifikuj, nie utrudniaj i jeśli trzeba, ale tylko wtedy — pomóż.

Autorka pokazuje całe spektrum zjawisk, które zmuszają niesprawnych do „stworzenia nowej mapy” otaczającego świata, aby wiedzieć, jak się w nim poruszać. Jednocześnie umiejętnie ucieka od budzenia w czytelniku współczucia, chcąc, abyśmy rozumieli.

Fundament dla rozważań stanowi  przytoczone stanowisko WHO, w którym rozróżnia się, zacytuję z omawianej książki, „niesprawność ([ang.] impairment)
i niepełnosprawność ([ang.] disability). Niesprawność (uszkodzenie) to biologiczny fakt związany z funkcjonowaniem lub brakiem narządu, niepełnosprawność z kolei to ograniczenie wynikające ze sposobu funkcjonowania społeczeństwa, polegającego na dyskryminacji i wykluczaniu osób, których ciała odbiegają od wyznaczonej przez społeczeństwo normy zdrowia”1. Przeczytajmy ten fragment jeszcze raz i usłyszmy  wyraźnie — to otoczenie decyduje o niepełnosprawności każdej  i każdego z nas. Doświadczenia interlokutorek Marii Reimann pokazują wyraźnie, że to obawa przed reakcją innych jest często motorem ich postępowania, ich wycofania. Autorka, pytając oraz dzieląc się swoim doświadczeniem, pokazuje całe spektrum zjawisk, które zmuszają niesprawnych do „stworzenia nowej mapy” otaczającego świata, aby wiedzieć, jak się w nim poruszać. Jednocześnie umiejętnie ucieka od budzenia w czytelniku współczucia, chcąc, abyśmy rozumieli. Czy wiecie, co to jest „inspirational porn”?

Nie przywitam się z państwem na ulicy. Szkic o doświadczeniu niepełnosprawności nie jest wolne od powtórzeń, ale to ważna lektura. Nie tylko dla wpatrzonych w ekrany smartfonów  pasażerów komunikacji miejskiej, którzy ułożeniem ciała przekonują nas, że niczego nie zauważyli, ale również dla tych z nas, którzy chcą słabszym przychylić nieba. Pamiętam, że w amerykańskim filmie z lat 60’ The Disorderly Orderly tytułowy bohater grany przez komika Jerry'ego Lewisa często słyszał „Don’t try too hard”. To wypisz wymaluj motto książki.

Dociera do mnie, że zamiast recenzji wychodzi z tego tekstu manifest. Widocznie tak miało być.

1 cytaty pochodzą z omawianej książki.

Przeczytaj również recenzję powieści Igi Zakrzewskiej-Morawek Świat według Żunia.

Zobacz recenzję filmową.