Przeskocz do treści

Matka kontra córka — miłość i nienawiść

Vedrana Rudan, Oby cię matka urodziła (chor.: Dabogda te majka rodila), tłum. Marta Dobrowolska-Kierył, Wydawnictwo Drzewo Babel, Warszawa, 2016.

Oto mozaika uczuć w złożonej relacji pomiędzy matką i córką: miłość, złość, wyrzuty sumienia, szantaż emocjonalny, nienawiść, uwielbienie. Na końcu okazuje się, że nic nie jest takie, jakie się wydaje.

Powieść rozpoczyna się momentem, w którym kobieta zbliżająca się do jesieni życia oddaje swoją schorowaną matkę do domu opieki, jednego z najlepszych w okolicy. Odczuciu wyraźnej ulgi towarzyszą wyrzuty sumienia, że pozostawiła matkę samą wśród obcych. Te ostatnie jednak łatwo tłumi myśl, że za takie pieniądze niczego staruszce nie zabraknie.

Oś powieści tworzy swoisty pojedynek pomiędzy matką i córką. Ta pierwsza wydaje się mistrzynią gry na emocjach, gdy przy każdych odwiedzinach nieustannie powtarza, że wszystko ją boli i dlatego niczego nie może zrobić sama, nieustannie domagając się atencji personelu i rodziny. Ta druga spełnia wypowiadane z pretensją żądania, miotając się pomiędzy złością i zrozumieniem, miłością i nienawiścią, wyrzutami sumienia i czułością, po której następuje zadowolenie ze spełnionego obowiązku.

Siłę tej powieści upatruję w obnażeniu tabu związanego
z relacjami w rodzinie. Gra pozorów nakazująca ukrywanie brudów za drzwiami domostwa okazuje się mieszanką wybuchową. Powierzchowna ocena buduje także zaskakujący finał — ożywczą odmianę pośród podobnych do siebie scen.

Powtarzalność sytuacji powoli buduje uczucie zmęczenia u głównej postaci
(u czytających także). Na szczęście, odskocznię dla niej buduje dobrze prosperujący sklep z pamiątkami, z których najważniejsze stają się stylizowane aniołki. Siłę napędową ich sprzedaży nie stanowi ich uroda lub jakość wykonania, ale panujące przekonanie, że ich obecność w domu kupujących uchroni  ich przed nieszczęściem lub rozwiąże bieżące problemy. Narracja tworzy w ten sposób grę kontrastów: psychiczne i fizyczne zmęczenie bohaterki wynikające z opieki nad matką a zadowolenie z rozwijającego się biznesu, zaspokajanie społecznych fobii i przekonania o sile przeznaczenia zestawione z bezwzględnym wykorzystaniem  naiwności i zabobonną niemalże wiarą kupujących w zbawienną sprawczość przedmiotów niczym odpustowych relikwii.

Z każdą sceną przed naszymi oczyma otwierają się kolejne drzwi do przeszłości rodziny. Początkowe zdziwienie pojawiającą się obcesowością zachowania córki wobec matki ustępuje wraz ze zrozumieniem jej przyczyny: poczuciem niesprawiedliwości wywodzącym się z wychowania w rodzinnym domu, w którym dziedziczony pokoleniowo maczyzm (zobacz: Alena Mornštajnová, Las w domu) podporządkowywał kobietę woli mężczyzny, a agresja budowała kompleks niższości i wzajemną nienawiść (przeczytaj też: Adeline Dieudonné, Prawdziwe życie). Zagadnienie powszechnej i społecznie akceptowanej przemocy, (patrz też: Dahlia de la Cerda, Wściekłe suki) nie tylko w rodzinie, Rudan przedstawia szerzej oraz w różnych kontekstach. Jego kwintesencją jest wbijająca w fotel scena rozmowy głównej bohaterki z wyglądającym na żebraka potencjalnym klientem. Przeczytajcie ją uważnie.

Siłę tej powieści upatruję w obnażeniu tabu związanego z relacjami w rodzinie. Gra pozorów nakazująca ukrywanie brudów za drzwiami domostwa okazuje się mieszanką wybuchową, a zasięg rażenia ograniczany jest wyłącznie poczuciem przyzwoitości. Powierzchowna ocena buduje także zaskakujący finał — ożywczą odmianę pośród podobnych do siebie scen.