Przeskocz do treści

Radka Denemarková, Pieniądze od Hitlera

Radka Denemarková, Pieniądze od Hitlera (czes.: Penize od Hitlera), tłum. Tomasz Timingeriu, współp. Olga Czernikow, Wydawnictwo Atut, Wrocław, 2008.

Radka Denemarková zaczyna w stylu Hitchcocka. To nie żart. W powieści Pieniądze od Hitlera pyta, dlaczego ciemiężcy i ciemiężeni zamieniają się rolami.

Szesnastolatka wraca do domu z obozu koncentracyjnego. Piękne słońce i widok rodzinnych okolic wzmagają radość oczekiwania, gdy zbliża się do domu. „Już nie muszę się bać. Wojna się skończyła. A jednak ciągle się boję”1. Wchodzi za ogrodzenie, wstępuje po schodach, z nadzieją otwiera drzwi domu, niczym Robinson wracający po latach (patrz też: recenzja powieści Macieja Płazy Robinson w Bolechowie). Jednak za drzwiami nadzieja się kończy.

Denemarková odsłania okrywaną milczeniem prawdę o losie obywateli Czechosłowacji o niemieckich korzeniach, których nowa władza pozbawiła praw
i majątku, zmuszając do wyjazdu, a społeczeństwo utożsamiło z hitlerowcami, rzucając się chciwie na ich majątki. Gita Lauschmann, córka zasymilowanego niemieckiego Żyda, który przed wojną dawał pracę połowie mieszkańców miejscowości, staje się symbolem ofiary, której jedyną winą jest pochodzenie. Autorka porównuje ją nawet do Chrystusa, gdy jej bohaterka, starając się po latach o przywrócenie dobrego imienia ojcu, który przecież ginie z rąk hitlerowców,
w zetknięciu z powojennymi oprawcami lub ich dziećmi zaczyna krwawić, nie mając ran.

Gdy się ukazała, powieść mogła szokować, budzić niedowierzanie i w końcu sprzeciw. Również w Polsce. Dzisiaj, gdy wiemy już o Jedwabnem i Kielcach, gdy przez opinię publiczną przetoczyła się fala dyskusji po Pokłosiu i Idzie,[…] powieść już nie pali. Ona coraz głębiej drąży pytanie: dlaczego?

Symboliki w powieści jest znacznie więcej. Oto fryzjer, alter ego hipokryzji, który niegdyś podlizując się czesał panią i panny Lauschmannowe, dziś wrogo pyta, dlaczego Gita przetrwała wojnę, choć inni nie wrócili i podkreśla, że on, to rodowity Czech, że on teraz Maly, nie Klein. Wyprostowany palec widocznego już z daleka kościoła ostrzega, że nie wszystko jest takie, jakie się wydaje. Mimo tego Gita stara się wyzwolić z obozowych wspomnień, które jednak wciąż wracają w postaci bicia symbolizowanego tańcem, nie świadczącym bynajmniej o równości szans wobec śmierci. Jedynie Denis, autor makabrycznego znaleziska, wyłamuje się z zaklętego kręgu wrogości. Nie wystarcza mu jednak siły, by w pełni zaakceptować wymowę odkrycia.

Pieniądze od Hitlera zostały wydane w 2006 r., w Polsce — dwa lata później. Gdy się ukazała, powieść mogła szokować, budzić niedowierzanie i w końcu sprzeciw. Również w Polsce. Dzisiaj, gdy wiemy już o Jedwabnem i Kielcach, gdy przez opinię publiczną przetoczyła się fala dyskusji po Pokłosiu i Idzie, gdy pojawiają się kolejne opracowania o postawach nas, Polaków, wobec Żydów w czasie wojny, powieść już nie pali. Ona coraz głębiej drąży pytanie: dlaczego? Wówczas trudno nie przywołać Szymborskiej: „Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono”2.

W jednym z wywiadów Denemarková stwierdziła: „Nie chcę, żeby moje książki były deserem po kolacji. Chcę, żeby stanęły kością w gardle”3. Myśl tę autorka realizuje, nie cofając się.

1 jeśli nie stwierdzono inaczej, wszystkie cytaty pochodzą z omawianej książki. 

2 fragment wiersza Minuta ciszy po Ludwice Wawrzyńskiej.

3 zaczerpnięte z ostatniej strony okładki. 

Przeczytaj też recenzje innych książek Radki Denemarkovej: 1. Kobold i 2. Przyczynek do historii radości.