Przeskocz do treści

Radka Denemarková, Kobold

Radka Denemarková, Kobold (czes.: Kobold, Přebytky něhy. Přebytky lidí.), tłum. Olga Czernikow, Agata Wróbel. Wyd. Książkowe Klimaty, Wrocław, 2019.

Kobold nikomu nie podaruje. Kobold wykorzysta każdą słabość. Radka Denemarková pisze o tym w przejmujący sposób.

Kobold to w istocie dwie powieści, które tocząc się oddzielnie, dojmująco pokazują różne strony przemocy, nietolerancji, poczucia wyższości w stosunku do innych. Autorka nadała im podtytuły dwóch żywiołów, które służąc życiu, mają również ogromną siłę destrukcyjną. Bohaterką dłuższego z tekstów O wodzie jest Hella. Prażanka wbrew bogatym żydowskim rodzicom wychodzi za mąż za Michaela Kobolda, „zaledwie” Czecha („Jakże to, Czech, pachołek?!”1), początkowo będąc mężem zauroczona, a potem pozostając z nim na dobre i na złe w przekonaniu, że wyciągnął ją z rąk hitlerowców. W O ogniu, z kolei, Justyna, wdowa i samotna matka dziewięciorga dzieci żyje zdana na łaskę i niełaskę urzędników decydujących o jej być albo nie być. Co więcej, zakochany w niej sąsiad właśnie w jej życiu bez perspektyw upatruje swojego szczęścia i recepty na ewentualne odrzucenie przez nią jego zalotów.

Denemarková opisuje przemoc wielowymiarowo. […]
W pewnym momencie czytelnik stwierdza z przerażeniem, że chęć dominacji i upokarzania jest w każdym z nas.

Denemarková opisuje przemoc wielowymiarowo. Dzieje Helli utożsamiają los osób uzależnionych finansowo (Helli nie wolno pracować) oraz poddanych przemocy psychicznej i fizycznej. Siły są nierówne także dlatego, że mąż-damski bokser ma bezkrytycznego sojusznika w osobie swojej matki. Jednak zniewolenie wybiega dalej, poza drzwi domostwa, gdzie społeczeństwo łatwo ocenia po pozorach, a władza miele swoim bezlitosnym systemem2. Czasami nawet nie widać różnicy, czy to okupant, czy swój. Metody są te same.

W pewnym momencie czytelnik stwierdza z przerażeniem, że chęć dominacji
i upokarzania jest w każdym z nas i może się przejawiać w gestach z pozoru niewinnych, które w istocie są wyrazem dążenia do uzależnienia osoby będącej celem naszych starań. Potem jest już tylko mocniej i przyjemna nienawiść eksploduje, dając upust frustracjom. To druzgocąca konstatacja, tym bardziej że im komu gorzej, tym upokarzać lepiej i łatwiej. I daje więcej satysfakcji.

Część O wodzie jest w istocie opowieścią córki Helli. Dlatego trudno tu o dystans. Denemarková w znakomity sposób balansuje pomiędzy skrajnymi uczuciami miotającymi narratorką: łatwym obwinianiem matki i bezsilnym współczuciem. Po niej jest już tylko pogodzenie się z losem i próba ucieczki w skrywaną przed otoczeniem namiastkę literackich pasji, zniekształconą coraz ciaśniejszą egzystencją. Na końcu pozostaje syndrom sztokholmski oraz dziedziczenie patologicznych zachowań i ich akceptacja przez kolejną ofiarę.

Denemarková w znakomity sposób balansuje pomiędzy skrajnymi uczuciami miotającymi narratorką.  Kobold jest głośnym krzykiem nie tylko przeciw agresji wobec kobiet, ale agresji w ogóle oraz przeciwko obojętności.

Lektura powieści oznacza niemal fizyczny ból. Jego szybkie przeczytanie w ogóle nie wchodzi w grę — przynajmniej ja nie potrafiłem. Wrażenie pogłębia sposób przedstawienia rzeczywistości — krótkie epizody i nagłe zmiany miejsca i czasu wydarzeń oraz przeżyć powieściowych postaci. Jednak to fascynuje i po chwili przerwy bierzesz książkę ponownie do ręki. A może przy okazji odkrywasz w sobie… No właśnie, kogo?

Końcówka O ogniu i „odnaleziony” tekst Helli, który autorka umieszcza w formie suplementu do O wodzie, nie pozostawiają wątpliwości: Kobold jest głośnym krzykiem nie tylko przeciw agresji wobec kobiet, ale agresji w ogóle oraz przeciwko obojętności. Denemarková przekonuje, że nie dostrzegając zła, akceptujemy
i zgadzamy się nie tylko na to, co dzieje się za ścianą, ale również na nadużycia tych, którym powierzyliśmy pieczę nad nami, a szczególnie nad słabszymi z nas. Jeśli nie otworzymy oczu, to nie zmieni się prawdziwość stwierdzenia, że „Kobold, ciemiężnik wełtawski […] w Europie Środkowej jest objęty ścisłą ochroną gatunkową”.

1 cytaty pochodzą z omawianej książki.

2 zobacz też: Miljenko Jergović, Bębny nocy. Studium.