Przeskocz do treści

Pierwsze zimowe wejście na Mount McKinley

Art Davidson, 100 stopni. Pierwsze zimowe wejście na Mount McKinley (ang.: Minus 148. First Winter Ascent of Mount McKinley), tłum. Jan Dzierzgowski, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec, 2021.

Denali, Mount McKinley — wysoki szczyt górski położony na Alasce niewiele ponad trzy stopnie szerokości geograficznej na południe od północnego koła podbiegunowego. To oznacza, że zimą jest tam… bardzo zimno. Niemal sześćdziesiąt lat temu trzech śmiałków pokonało chłód i własne słabości, docierając na samą górę.

Będąc najwyższym punktem Ameryki Północnej, Denali od wieków budzi zrozumiałe zainteresowanie. Pomimo dziś obowiązującej nazwy nadanej na cześć dwudziestego piątego prezydenta Stanów Zjednoczonych1 szczyt ten często określany jest wskazanym powyżej mianem pochodzącym z jednego z rdzennych języków największego, kupionego w dziewiętnastym wieku od Rosji, amerykańskiego półwyspu. Po raz pierwszy stopa człowieka stanęła na Wielkiej Górze (tak należy tłumaczyć miejscowe określenie) w roku 1913. Na zimowe wejście należało poczekać kolejne ponad pół wieku.

Davidson stara się pokazać uczestników jako ludzi z krwi i kości, z ich ambicjami i słabościami.

Relacja opisuje wyczyn ośmiu śmiałków, którzy w lutym 1967 roku po krótkim locie Cessną wylądowali w masywie góry na wysokości 2300 m n.p.m., by stamtąd wyruszyć na kilkutygodniową wyprawę. Książka opisuje przygotowania do wyjazdu, kompletowanie uczestników, żmudny proces aprowizacji i sam przebieg eskapady. Jej najciekawsza część rozgrywa się jednak już po zdobyciu szczytu.

Wyraźną zaletę 100 stopni stanowi formuła przekazu. To nie jest prosta relacja poświęcona przebiegowi wyprawy, jej dramatyzmowi i chwale wspinaczy, którzy osiągnęli swój cel. Davidson stara się pokazać uczestników jako ludzi z krwi i kości, z ich ambicjami i słabościami, altruizmem i objawiającym się w krytycznych sytuacjach egoizmem, z próżnością i umiejętnością skupienia na istocie rzeczy. Na ponad dwustu stronach wyłania się pochwała siły woli jako klucza do przetrwania w ekstremalnych warunkach.

Temu ostatniemu zagadnieniu autor poświęcił najwięcej miejsca. Wyprawa składała się z uczestników o bardzo zróżnicowanym doświadczeniu wspinaczkowym oraz zakresie odporności na trudności otoczenia. Pomimo tego współpraca i zaufanie pozwoliły im przeżyć (dla ścisłości: już na początku zginął jeden z uczestników, który według opisu autora zachowywał się najbardziej niefrasobliwie). Do momentu wejścia na szczyt relacja przebiega dość standardowo. Davidson szczegółowo prezentuje wszystkie działania podejmowane przez uczestników. W opisie mocno podkreśla się zgranie uczestników i zaangażowanie w szukaniu rozwiązania pojawiających się problemów. Część psychologiczna zaczyna się w końcowej ćwiartce, kiedy autor pozwala czytającym z bliska przyglądać się trójce śmiałków próbujących sprostać skrajnemu wyzwaniu — tygodniowemu trwaniu w niewielkiej jamie wykopanej w lodzie poniżej szczytu, aby przeczekać burzę oraz towarzyszącą jej wichurę panujące na zewnątrz. Obserwujemy zachowanie ludzi wystawionych na dojmujące zimno skutkujące postępującym odmrożeniem różnych części ciała, brak żywności i wody, ciasnotę i upływający czas stopniowo odbierający nadzieję na przetrwanie. Autor nie oszczędza również siebie, nie ukrywając zachowania oraz snutych planów, których celem było uratowanie życia bez zastanawiania się nad losem współtowarzyszy (przeciwieństwo takiego krytycznego podejścia stanowi prezentacja sylwetki Wojtka Kurtyki).

Nie mam wątpliwości, że 100 stopni to gratka dla miłośników literatury górskiej. Nie epatuje się w niej chwałą zdobywców. To raczej opowieść o wytrwałości, miłości do gór oraz ludzkiej naturze.

1 decyzją prezydenta Baracka Obamy z 2015 roku oficjalna nazwa góry brzmiała właśnie Denali. Niespełna dziesięć lat później obecna administracja Stanów Zjednoczonych przywróciła miano Mount McKinley.

Przeczytaj też: 1. Monika Witkowska, Manaslu. Góra Ducha, Góra Kobiet i 2. Dominik Szczepański, Piotr Tomza, Nanga Parbat. Śnieg, kłamstwa i góra do wyzwolenia.