Przeskocz do treści

7

Kevin Barry Nocny prom do Tangeru (Night Boat to Tangier), tłum. Łukasz Buchalski, Wyd. Pauza, Warszawa, 2020.

W powieści Nocny prom do Tangeru Kevin Barry umieszcza kilka elementów: nietypową narrację, opowieść łotrzykowską, atmosferę marynarskiej, portowej spelunki, dwie linie narracyjne. Całość zostaje podlana nostalgią za starymi, dobrymi czasami. Czy te ingrediencje składają się na smakowite danie? Czytaj dalej... "Kevin Barry, Nocny prom do Tangeru"

2

Witold Bereś, Janusz Schwertner, Szramy. Jak psychosystem niszczy nasze dzieci, Wielka Litera, Warszawa, 2020.

Reportaż Szramy. Jak psychosystem niszczy nasze dzieci budzi niepokój już w czasie lektury spisu treści. Witold Bereś i Janusz Schwertner nie chcą straszyć, jak sądzę. Pokazują zjawiska będące skutkiem wieloletnich zaniedbań państwa oraz zaściankowości myślenia. Zła wiadomość: to dotyczy wpływu nas, dorosłych, na nasze dzieci. Czytaj dalej... "Witold Bereś, Janusz Schwertner, Szramy"

3

Od czasu do czasu wracam do książki Michała Rusinka Pypcie na języku (Wyd. Agora, Warszawa, 2017). W rozdziale Niesort autor odnosi się do bodaj najsłynniejszego
w ostatnich latach hasła dzielenia nas na lepszych i gorszych. Wiedziony tym tropem, przyjrzałem się wypowiedziom płynącym z różnych stron w związku
z protestami wobec decyzji TK z 22.10.2020. Czytaj dalej... "Pypcie w czasach zarazy"

2

Jaroslav Rudiš, Czeski Raj (czes.: Český ráj), tłum. Katarzyna Dudzic-Grabińska,
Wyd. Książkowe Klimaty, Wrocław, 2020.

O czym rozmawiają faceci w saunie gdzieś w Czeskim Raju? Weźmy prysznic, przywdziejmy odpowiedni strój (zgodny z regulaminem wywieszonym na drzwiach), a następnie wejdźmy wygrzać kości i posłuchać. Czytaj dalej... "Jaroslav Rudiš, Czeski Raj"

2

Tommy Wieringa Piękna młoda żona (nid.: Een mooie jonge vrouw), tłum. Alicja Oczko, Wydawnictwo Pauza, Warszawa, 2019.

„Typowo męski punkt widzenia” — ten cytat z Seksmisji dźwięczał mi w głowie przy lekturze powieści Piękna młoda żona. Tommy Wieringa pisze dwuwarstwowo. Na wierzchu ślizgamy się po tematyce jakby skrojonej na dzisiejszy czas, głębiej znajdziemy zupełnie coś innego. Czytaj dalej... "Tommy Wieringa Piękna młoda żona"

5

Olga Tokarczuk, Dom dzienny, dom nocny, Wydawnictwo Literackie, Kraków, 2018.

Za Dom dzienny, dom nocny Olga Tokarczuk otrzymała Nagrodę Nike Czytelników w 1999 roku już po raz drugi, a była to dopiero trzecia edycja tego wyróżnienia.
W rocznicę jej Nobla sięgnąłem po ten utwór w wersji tekstowo-dźwiękowej. Czytaj dalej... "Olga Tokarczuk, Dom dzienny, dom nocny"

3

Italo Calvino, Jeśli zimową nocą podróżny (wł.: Se una notte d’inverno un viaggiatore), tłum. Anna Wasilewska, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa, 2012.

W fabule tej powieści Itala Calvina zimową nocą pewien podróżny pojawia się na małej stacji kolejowej, rozpoczynając wątek sensacyjny. Tak się czytelnikowi wydaje. Potem wszystko się przenika, przechodzi jedno w drugie, opowieść urywa się
w kulminacyjnym momencie, by pojawić się w innym miejscu. Skomplikowane? Czytaj dalej... "Italo Calvino, Jeśli zimową nocą podróżny"

7

Marek Niedźwiecki, Dyrdymarki, czyli ja już nic nie muszę, Wielka Litera,
Warszawa, 2020.

Stwierdzić, że Marek Niedźwiecki jest legendą Trójki, to nic nie powiedzieć. Pomysłodawca i wieloletni prowadzący Listy Przebojów Programu Trzeciego pozdrawia swoich słuchaczy i czytelników w kolejnej książce. Czytaj dalej... "Marek Niedźwiecki, Dyrdymarki, czyli ja już nic nie muszę"

2

Albert Camus, Upadek (franc.: La Chute), tłum. Joanna Guze, Wyd. W.A.B. (Grupa Wydawnicza Foksal), Warszawa, 2014.

Albert Camus pisze o człowieku. W powieści Upadek szlachetny bon vivant otwiera oczy, swoje i słuchacza na miałkość życia. Czytaj dalej... "Albert Camus, Upadek"

4

Arthur Machen, Wzgórze przyśnień (ang.: The Hill of Dreams), tłum. Maciej Płaza, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa, 2020.

Arthur Machen w swojej najlepszej odsłonie. Pisząc Wzgórze przyśnień, autor puszcza wodze wyobraźni,  wybiegając daleko poza terytorium, na którym czytelnicy mogli go wcześniej spotkać. Trochę grozy, wyobrażone światy, przenikające się rzeczywistości i sam nie wiesz, czy jesteś jeszcze w świecie powieściowego protagonisty, czy już w uniwersum, które istnieje tylko w jego głowie.

Przekład, który dostajemy do ręki, nie pozostawia wątpliwości, że Wzgórze przyśnień miało ucieleśniać literacką ideę samego Machena, którą tłumacz, Maciej Płaza, niewątpliwie wziął sobie do serca.

Już na pierwszych stronach straciłem pewność, czy wchodzący w życie Lucian Taylor, główny bohater powieści, porusza się jeszcze w swojej fabularnej jawie, a więc czy młodzieniec obserwuje malownicze zjawisko, czy odpłynął już, błądząc w ogrodzie swoich myśli. Przebogata wyobraźnia, którą Machen otworzył przed czytelnikiem, to najważniejszy element powieści. Młodzieniec przenosi się do stworzonej przez siebie przestrzeni, ogrodu Awaloniusza, a tam możliwe jest już wszystko. W każdym rozdziale autor nawiązuje do różnych mitologii i wierzeń, raz kreując baśniową  krainę szczęśliwości, innym razem wywołując demony atmosferą bliską powieści grozy. Całość zostaje wyrażona wspaniałym, bogatym językiem, gdzie każde słowo ma swoje miejsce. Cała powieść obraca się zresztą wokół literackiego piękna. Wbrew presji otoczenia, ale za przyzwoleniem ojca Lucian Taylor chce pisać. Mało, chce stworzyć powieść doskonałą, taką,
w każdym fragmencie której „zamiana jednego błahego słowa potrafi pogrążyć całą scenę w ciemności, jak gdyby jeden z krwawych ogni nagle zagasł”. Sky is the limit. Przekład, który dostajemy do ręki, nie pozostawia wątpliwości, że Wzgórze przyśnień miało ucieleśniać literacką ideę samego Machena, którą tłumacz, Maciej Płaza, niewątpliwie wziął sobie do serca. Gdy spytałem go w ubiegłym roku (wywiad znajduje się tutaj) o pryncypia w jego pracy, odpowiedział bez wahania, że przekład musi być piękny. Plastyczność opisów łatwo dostrzec, co oczywiste, również w zasadniczej treści fabuły. Zwróćcie uwagę na scenę poczęstunku cydrem. Czytając, słyszałem brzęk naczyń, wciągałem głęboko aromatyczny zapach napoju i czułem jego smak, sącząc go wraz z Lucianem. Pomyślałem sobie, że fragment ten sprawiał tłumaczowi szczególną przyjemność, zważywszy na Skorunia, jego debiut prozatorski (tutaj), o którym nie bez ironii mówił, że traktuje o zbieraniu jabłek.

Błąkając się w myślowych przestworzach, Machen jednocześnie stoi twardo na ziemi.  Nie oszczędza sobie współczesnych, piętnując ich powierzchowność, pogoń za modą, oszustwa dokonywane bez mrugnięcia okiem, czy pustkę intelektualną, której nie szczędzi pogardy. Jego bohater ucieka przed tym wszystkim w swój świat, broniąc się przed otoczeniem, lecz jednocześnie pogłębiając ostracyzm, którym ono go darzy. Trudno w tym nie dostrzec tak często w literaturze wykorzystywanego motywu osamotnionego i niezrozumianego twórcy, biorącego na siebie ciężar tworzenia w imię doniosłej idei.

Wzgórze przyśnień to wspaniała książka, którą znakomicie się czyta. Odłóżmy na bok krytykę literatury popularnej, sarkazm i rosnącą obojętność, którą powieściowy protagonista (alter ego Machena?) obdarza swoje otoczenie. Dajmy się ponieść wyobraźni Walijczyka. Jeśli wrażeń zabraknie, mamy jeszcze przedruk ironicznego wstępu pisarza do jednego z późniejszych wydań powieści oraz obszerne posłowie, w którym Maciej Płaza szeroko opisuje jej tło. Lekturę tego ostatniego kilkukrotnie przerywałem, wracając w gościnę do Awaloniusza.