Przeskocz do treści

Pytanie o dom

Stanisław Lem Powrót z gwiazd, Wydawnictwo Czytelnik, Warszawa, 1968.

Jaki świat zobaczy astronauta, który po ponad stu ziemskich latach wraca do domu? Czy będzie potrafił się do niego dostosować? Jak zmieni się technologia, ale przede wszystkim ludzie? Takie zasadnicze pytania zadaje Lem czytelnikom.

Lektura tej powieści stanowiła moje pierwsze zetknięcie z twórczością pisarza. Od tamtego, odległego już czasu szczegóły fabuły zatarły się w mojej pamięci, mocno jednak pozostało w niej wrażenie, jakie historia Hala Bregga na mnie wywarła. Po latach ponownie zagłębiłem się w tekst tego samego dnia, kiedy wypożyczyłem książkę stojącą na bookcrossingowej półce.

Autor podejmuje próbę uzmysłowienia odbiorcom znaczenia zjawiska dylatacji czasu, który względem nieruchomego obserwatora płynie wolniej w obiekcie poruszającym się względem niego. Lem wyobraził sobie zatem sytuację, w której astronauta wraca z siedmioletniej podróży odbywanej z dużymi prędkościami przez przestrzeń  międzygwiezdną. Na Ziemi w międzyczasie upłynęło sto kilkadziesiąt lat, na skutek czego zastana rzeczywistość nie przypomina niczego, co śmiałek pamięta. Rezygnuje on jednak z pobytu w ośrodku adaptacyjnym i postanawia na własną rękę poznać nowe otoczenie. Odkrywa je powoli, a im głębiej je poznaje, tym więcej pytań ciśnie mu się do głowy.

Lem podaje w wątpliwość sens koncepcji dalekich podróży międzygwiezdnych.

Opisując zderzenie swojego bohatera z nowym światem, Lem zadaje szereg pytań. Zacznę od tego, które wydaje mi się najważniejsze. W zastanej rzeczywistości poziom myśli naukowej i inżynierskiej sprawia, że ludzie żyją bez trosk w skrajnie uporządkowanym świecie. Osiąga się to nie tylko technologią podającą wszystko na tacy. Przede wszystkim każdego nowo narodzonego człowieka poddaje się procesowi betryzacji, to znaczy usuwa się z jego mózgu obszary odpowiedzialne za agresję. Tym samym ludzie nie dążą do dominacji nad innymi, nie pragną też przeżywać skrajnych doznań. Niewielką rekompensatę tego deficytu stanowią parki rozrywki, gdzie symuluje się ekstremalne sytuacje. Myślami swojego bohatera autor zastanawia się, czy takie rozwiązanie nie stanowi formy ubezwłasnowolnienia ludzi oraz pozbawienia ich części przeżyć. Przyglądając się temu problemowi, poszedłem nieco dalej w myśleniu. Jak możliwe jest zarządzanie społecznością, w której nikt nie czuje potrzeby dominacji? Innymi słowy jak wyłania się liderów? To postrzegam jako słabszy punkt koncepcji pisarza, choć rozumiem, że nie to jest osią stawianego przez niego pytania. Można podążyć dalej i zapytać, co się stanie ze społeczeństwem, gdy pewna grupa ludzi postanowi o niestosowaniu betryzacji, lub też spróbuje u siebie odwrócić to zjawisko. Czy to jest prosta droga do dyktatury oraz łatwego zarządzania bezwolnymi istotami?

Lem podaje w wątpliwość sens koncepcji dalekich podróży międzygwiezdnych. Pisze, że powrót misji z odpowiedzią na pytania zadane przed wielu (setkami, tysiącami?) laty przynieść może wiedzę nieistotną z punktu widzenia momentu, gdy  dotrze ona do odbiorców.

Pisząc powieść w roku 1960, pisarz dotknął zagadnienia, które dziś wydaje się nader aktualne. W jednej ze scen protagonista trafia do hali z urządzeniami uznanymi za nienaprawialne i przeznaczonymi do przetopienia. Maszyny te zaczynają prosić go o pomoc i wybawienie od ostatecznego losu, przekonując go, że nadają się jeszcze do naprawy i dalszego życia. To bardzo uderzający fragment zawierający pytanie, czy twory technologii, które człowiek uznaje za sztuczne, mają świadomość. W tym kontekście warto przypomnieć sobie film A.I. Sztuczna inteligencja w reżyserii Stevena Spielberga z 2001 roku.

W powieści liczne sceny prowadzone są dialogami. To nie jest jej najmocniejsza strona. Miejscami wydają mi się one nienaturalne. Zdecydowanie wolałem poznawać fabularną rzeczywistość poprzez opisy scen i zdarzeń.

W końcowej części główny bohater zostaje postawiony przed pytaniem o wybór dalszego życia. Czy w świetle bogactwa przeżytych doświadczeń powinien ulec pokusie kolejnej międzygwiezdnej eskapady, tym samym porzucając ustatkowanie się u boku ukochanej kobiety, bo przecież wróci, jeżeli to w ogóle będzie możliwe, do zupełnie innego świata? Sprawdźcie. Pomimo pewnych słabości tej powieści, warto to zrobić.

Przeczytaj też o innej powieści autora: Niezwyciężony.

Zdjęcie: Jeremy Thomas na Unsplash.