Przeskocz do treści

François-Marie Banier, Czas przeszły

François-Marie Banier, Czas przeszły (franc.: Le Passé Composé), tłum. Danuta Knysz-Rudzka, Wydawnictwo Książka i Wiedza, Warszawa, 1978.

Oto przykład młodej kobiety oderwanej od rzeczywistości. Cecylia żyje w bańce, myślami zanurzona w przeszłości i marzeniach, aby wciąż było tak samo. Nie rozumie konsekwencji upływającego czasu.

Główna bohaterka tej niewielkiej powieści może budzić skojarzenia z Izabelą Łęcką. Dziewczyna dojrzewa w cieplarnianych warunkach rodzinnego domu w dostatku oraz całkowitym braku potrzeby interesowania się światem zewnętrznym. Ponieważ jej matka wychodzi z założenia, że im mniej ingerencji rodzicielskiej w wychowaniu dziecka, tym lepiej, a ojciec skupia się na prowadzeniu rodzinnego interesu, dorastająca kobieta rośnie w przekonaniu swojej wyjątkowości, stawiając się w centrum wyobrażonego przez siebie świata.

Banier otwiera przed czytającymi mikroświat bez wartości.

Brak zainteresowania otoczeniem sprawia, że dziewczyna kieruje swoją uwagę na starszego brata. Wspólne spędzanie przez rodzeństwo każdej wolnej chwili oraz budowana w ten sposób więź przeradza się w fizyczne pożądanie. Młodzi ludzie początkowo zatracają się w sobie. Siła przywiązania chłopca do siostry przerasta go, co kończy się jego samobójstwem. Otrząsnąwszy się z negatywnych emocji, Cecylia lokuje swoje uczucia w przystojnym młodzieńcu. Dość szybko następuje ślub, po którym okazuje się, że różnica pomiędzy jej małżonkiem a nieżyjącym bratem w jej oczach powoli się zaciera.

Banier otwiera przed czytającymi mikroświat bez wartości. Rodzice głównej bohaterki żyją z dnia na dzień, skupiając się na zapewnieniu dostatniego życia. Pustkę wypełniają kurczowym utrzymywaniem znajomości z ludźmi niekoniecznie podzielającymi ich spojrzenie. Nic zatem dziwnego, że podobnie myśli ich latorośl. Śmierć syna także nie budzi ich z letargu. Nie wiedząc o relacjach między dziećmi, nie dociekają niczego, wychodząc z założenia, że tak musiało być.

Pisarz ciekawie konstruuje fabułę. Większość wydarzeń poznajemy w formie retrospekcji, nie od razu jednak to rozumiejąc. Dużo później również wyjaśnia się znaczenie pierwszej sceny. Od tego momentu atmosfera pomiędzy młodymi ludźmi staje się coraz bardziej napięta i w świadomości młodej małżonki niknie linia oddzielająca rzeczywiste zdarzenia i osoby od ich wyobrażeń. Coraz bardziej pogrążającej się w swoim świecie kobiecie towarzyszy obojętność jej najbliższych.

Ten posępny obraz przedstawicieli klasy średniej cechuje się wnikliwością autorskiego spojrzenia. Brak głębi życia podkreślają krótkie zdania opisujące kolejne wykonywane czynności, jak by do tego sprowadzała się codzienność (co bardzo celnie podkreśla oryginalny tytuł powieści — czas gramatyczny passé composé służy do precyzyjnego określania wydarzeń z przeszłości). W istocie tak właśnie było.