Hermann Hesse, Narcyz i Złotousty (Narziss und Goldmund), tłum. Marceli Tarnowski, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa, 1997.
Czym jest szczęście? Jak należy żyć, aby czuć się spełnionym? Obaj tytułowi bohaterowie powieści szukają odpowiedzi na te pytania. Każdy z nich wybiera własną drogę.
Hermann Hesse nie odpowiada wprost na te pytania. W powieści przedstawia dwóch przyjaciół, którzy na początku dzielą życie w klasztorze. Ich drogi szybko się jednak rozchodzą. Klasztorny żywot, który dla Narcyza jest wyborem, a dla Złotoustego skutkiem decyzji jego ojca, nie okazuje się właściwym miejscem dla tego ostatniego. Ów młody człowiek opuszcza swojego towarzysza i wyrusza w świat na spotkanie życia.
Narrator zestawia główne postaci, budując kontrasty. Oto nieco starszy z nich, Narcyz, człowiek spokojny i stonowany, mający jasno określony cel życiowy i drogę do niego. Widzi siebie jako filozofa i teologa, który poprzez analizę odkrywa prawdę
i tworzy nowe wartości. Dla niego rozum i racjonalne myślenie są sposobem poznawania świata i rozsądzania o dobrym i złym. Złotousty z kolei, jak się niebawem okaże utalentowany artysta, patrzy na świat przede wszystkim emocjami. Przez ich pryzmat szuka jego prawdziwości. Gdy to ostatecznie zrozumie, porzuca bytowanie w zamknięciu, by poznać miłość, którą jego młodzieńczy poryw odbiera jako ostateczne szczęście.
Życie Narcyza i Złotoustego to, na podobieństwo yin i yang, przenikanie się dwóch postaw, z których żadna z osobna nie stanowi ostatecznej odpowiedzi na pytanie o sens życia.
W zasadniczej części powieści Hesse skupia się na losach Złotoustego. Wrodzony
czar i ogładę słowa młody człowiek wykorzystuje nie tylko w celu uwodzenia niewiast, co czyni ze znakomitym skutkiem, ale aby również zjednywać sobie ludzi. Zatrzymując się tu i ówdzie, wykorzystuje nabyte w klasztorze wiedzę i umiejętności, odkrywając jednocześnie swoje zainteresowania. Doświadczając radości i smutku, chwil chwały i grozy, młodzieniec poznaje życie pozaklasztorne. Jest ono pełne przyjemności, stawia jednak przed śmiałkiem wymagania i prowadzi do sytuacji zagrażających bezpieczeństwu. Pojawia się zatem pytanie o wybór drogi: żyć bezpiecznie i z jasno określoną przyszłością, ale monotonnie, czy też oddychać pełną piersią z jednoczesnym doświadczaniem trosk i kłopotów. A może jeszcze inaczej?
Nie mam wątpliwości, że zainteresowanie Hessego filozofią Wschodu również i w tej powieści znajduje swoje odzwierciedlenie. Życie Narcyza i Złotoustego to, na podobieństwo yin i yang, przenikanie się dwóch postaw, z których żadna z osobna nie stanowi ostatecznej odpowiedzi na pytanie o sens życia. W ostatnich scenach powieści gdy „syn marnotrawny” postanawia ostatecznie powrócić do klasztoru, jest już człowiekiem ukształtowanym. On już wie, czego szukał. Wie to również od dawna jego przyjaciel, Narcyz, wówczas już opat tego miejsca modlitwy. Różnica spojrzenia nie dzieli ich, lecz łączy.
W powieści Narcyz i Złotousty pisarz dużo miejsca poświęca wydarzeniom
i przeżyciom swoich bohaterów, a przede wszystkim drugiemu z wymienionych w tytule. Droga, którą tamten przeszedł, to mniejsza fabuła zaszyta w większej, opowieść włóczęgi, nieco rozwlekła, a przez to czasami nużąca z powtarzającymi się w nieskończoność motywami. Niezmiennie jednak powieść charakteryzuje się zwykłą pisarzowi wysoką jakością stylu.
Przeczytaj też o innych utworach Hermanna Hessego: 1. Wilk stepowy, 2. Podróże senne, 3. Siddhartha, 4. Peter Camenzind, 5. Demian, 6. Klein i Wagner. Ostatnie lato Klingsora.
Zdjęcie: Peter Herrmann na Unsplash.
