Kōbō Abe, Kobieta z wydm (jap. w transkr. łac.: Suna no onna), tłum. Mikołaj Melanowicz, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa, 2025.
Opowiadana tu historia przybiera nieoczekiwany obrót. Zaczyna się anonsem dotyczącym zaginięcia, czym sugeruje detektywistyczną zagadkę. Następnie zmienia się w urlopową obyczajówkę, by wreszcie zadać pytania o najważniejsze życiowe wybory.
Początkiem, ale tylko nim, Kobieta z wydm przypomina młodszą o cztery lata powieść Zniszczona mapa: po pewnym mężczyźnie ginie ślad. Ponieważ on sam nie zdradzał się przed nikim ze swoimi planami, jedynie domysły stanowić mogą poszlaki ułatwiające poszukiwania. Tyle wiedzą jego współpracownicy, czytelnicy zaś znacznie więcej — przyglądamy mu się z bliska od drugiego rozdziału aż do końca książki.
Same wydarzenia zaczynają się banalnie. Zainteresowany określonymi gatunkami owadów entomolog-amator wyjeżdża na wybrzeże w poszukiwaniu ich okazów. Zmęczony całodzienną wędrówką przez wydmy prosi o nocleg w osobliwie położonej wiosce — większość jej domów zbudowano w kilkunastometrowych zagłębieniach w pagórkach sypkiego piasku. W jednym z nich zamieszkałym przez młodą wdowę zatrzymuje się na noc, schodząc do niego po drabinie sznurkowej. Następnego ranka okazuje się, że drabiny już nie ma, a on przestał być panem swojej woli. Złapanego w pułapkę zmusza się do wydobywania piasku, który następnie jest sprzedawany. Od swojej gospodyni mężczyzna dowiaduje się, że nie jest pierwszym przymusowym pracownikiem, a nikomu z wcześniej złapanych nie udało się uciec.
Zakończenie powieści jest tak zaskakujące, że skłania do zastanowienia się nad hierarchią życiowych ważności. Stawia pytania o to, czym jest spokój wewnętrzny, życiowy cel, szczęście.
Od tego momentu treść powieści skupia się na dwóch aspektach sytuacji, w jakiej
znalazł się zaginiony mężczyzna: dokonywanej przez niego analizie, której głównym celem jest wypracowanie metody ucieczki oraz jego relacji z gospodynią. Kobieta, którą na początku gardzi za jej karne podporządkowanie się zarządcom wioski (podobnie do pozostałych mieszkańców ona też wydobywa piasek na potrzeby komercyjne), zaczyna go fascynować. Jego emocje w stosunku do niej zapętlają się, od zaskoczenia jej uległością, poprzez złość i obwinianie jej za brak pomocy, pożądanie i wreszcie chęć instrumentalnego wykorzystania jej przy próbie oswobodzenia się. Tym samym jej zachowanie staje się motorem napędowym kolejnych działań uwięzionego.
W tej powieści piasek staje się miernikiem wszechrzeczy. Jego powolne osypywanie się wyznacza tempo wolno upływającego dnia, a wilgotnienie dyktuje dobowy rytm. To naturalne środowisko owadów, które bada mężczyzna, staje się również jego codziennością, obecne wszędzie, na ciele, w jedzeniu i wodzie, na ubraniu oraz towarzyszy każdej czynności, nie wyłączając miłosnych uniesień. Ze znienawidzonego symbolu zniewolonego życia piasek staje się celem oddziaływania w celu poprawy warunków egzystencji.
Zakończenie powieści jest tak zaskakujące, że skłania do zastanowienia się nad hierarchią życiowych ważności. Stawia pytania o to, czym jest spokój wewnętrzny, życiowy cel, szczęście. Kobieta z wydm to powieść analityczna aż do bólu zębów, która potrafi wybić ze strefy komfortu.
