Przeskocz do treści

O przyzwoitości

Toni Morrison, Dom (ang.: Home), tłum. Jolanta Kozak, Wyd. Świat Książki, Warszawa, 2017.

Wsadzili go do czubków. Weteran wojny koreańskiej postanowił jednak wziąć życie we własne ręce. To trudna opowieść o przemocy, tej w rodzinie oraz tej w małej społeczności położonego na Południu Stanów Zjednoczonych miasteczka, gdzie rasizm odziera ludzi z godności i zabiera życie. Bezkarnie dla oprawców.

Ta niewielka powieść zaczyna się mrocznie. Małoletnie rodzeństwo głęboko ukryte w trawie obserwuje trudno zrozumiałą dla nich scenę: w atmosferze tajemniczości grupa ludzi zakopuje na polu ludzkie zwłoki. Dziura w ziemi nie wystarcza, aby swobodnie ukryć ciało. Po chwili wystającą na powierzchnię ziemi nogę ofiary ktoś niedbale wpycha do dołu. Ten obraz wryje się głęboko w pamięć kilkulatka opiekuńczym ramieniem obejmującego młodszą siostrę, prosząc, by leżała bez ruchu. W dorosłym już żołnierzu odpowiedzialność za nią staje się wyznacznikiem jego działania. Mężczyzna ucieka ze szpitala, by ją ratować.

Toni Morrison przekonuje, że w tym ziemskim oceanie podłości dobro tkwi w każdym z nas oraz że wystarczy być przyzwoitym, by się ono objawiało.

Akcja tej niewielkiej powieści rozgrywa się pomiędzy latami trzydziestymi oraz początkiem lat pięćdziesiątych XX wieku gdzieś na zapomnianej przez Boga amerykańskiej prowincji kilkadziesiąt mil od Atlanty w stanie Georgia. Ta informacja nie pojawia się od razu, tak jak nie wprost odkrywamy, że przyglądamy się kolorowej społeczności, której życie zależy od kaprysów „facetów w kapturach i bez”. Okrucieństwo oprawców sięga tak daleko, że nawet miejscowym, którzy niejedno widzieli, trudno o tym mówić. Narracja została pozbawiona nacechowania emocjonalnego. Wydarzenia relacjonowane są na zimno, z dystansem. Otaczające zło wdziera się również pomiędzy swoich. Bieda, konieczność pracy po kilkanaście godzin dziennie i zależność od innych prowokują przemoc w rodzinie, a ofiary nie mają dokąd pójść. Dwoje rodzeństwa niemo obserwuje takie wzorce zachowania. Na szczęście w tym podłym świecie istnieją ludzie, który rozumieją potrzebę pomocy. Udzielają jej upokarzanym pobratymcom i włóczęgom niemającym niczego.

Z tła rasistowskiej przemocy na pierwszy plan wysuwa się nagła decyzja głównego bohatera. Otępienie alkoholem, w którym topił wojenny stres i frustrację po nieudanym związku, zostaje przerwane alarmującą wiadomością o siostrze potrzebującej natychmiastowej pomocy. Zawsze chroniona przez brata dziewczyna z naiwnością wchodzi w dorosłe życie, przez swoją łatwowierność stając się ofiarą ludzi pozbawionych skrupułów. Wspomnienia lat dziecięcych, w których codzienność bez rodziców wiecznie spędzających czas w pracy wymuszała przedwczesną dojrzałość, pozwalają mężczyźnie zrozumieć, że najważniejsze, co powinien zrobić, to uratowanie jej z opresji, nawet jeżeli ryzykuje konflikt z prawem. Taką konstrukcją fabuły Toni Morrison przekonuje, że w tym ziemskim oceanie podłości dobro tkwi w każdym z nas oraz że wystarczy być przyzwoitym, by się ono objawiało. Nawiązująca do początku historii ostatnia scena spina całą powieść klamrą, stając się kluczem do zrozumienia płynącego z niej przesłania.